piątek, 6 maja 2011

a tak...

nauczyć się być małym plasterkiem
takim, co nie ma ambicji wielkiej operacji
transformacji
zmiany czy wręcz zbawienia

takim co nie zawsze musi powiedzieć wszystko co myśli;-)
a czasem może być zupełnie niewidoczny
[tak niewidoczny!]

ale goi...
jest jak szklanka wody w upał
jak motylek który zjawia się nie wiadomo skąd
i o nic nie prosi
jak bezinteresowny uśmiech, który zostaje w pamięci
na długo potem

czwartek, 28 kwietnia 2011

koszyczek

trzymam pod łóżkiem
koszyczek marzeń
te spełnione wylatują
jak małe pisklaki
gdy troszkę podrosną
i myślą że o nich nie pamiętam;-)

pozostałe
odkurzam od czasu do czasu
ale staram się nie za często
bo zbytnio się wtedy roztkliwiam
a wilgoć im za bardzo nie służy

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

...

szukałam Cię na krańcu świata
w szeleście liści w opuszczonych zatoczkach
w gwarze ludzi w centrum miasta
przemierzałam lasy i pustynie

sprawdzałam czy Cię nie ma w cichych przystaniach
i zatłoczonych schroniskach
oglądałam szczyty i pagórki
a nawet olbrzymie liście łopianu

a byłeś....

piątek, 21 stycznia 2011

zadanie domowe

tak powtarzać sobie:

bierz od ludzi tyle co chcą dać
ani grama więcej:P
i daj czas
(niektóre) rzeczy potrzebują czasu
wypełnienia ciszą
do złudzenia przypominającą czasem pustkę
...
aż w końcu może uda się to przyjąć

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

o cegiełkach

nauczyć się być cegiełką
pojedynczym ogniwem
a nawet mniej
tą, co podaje dalej

a nie koniecznie
nadającą tempo, kierunek i sens...

sobota, 17 kwietnia 2010

o milczeniu i pamięci

...
a czasem trzeba po prostu umieć razem pomilczeć
nie koniecznie oceniać, mieć zdanie i pogląd na sprawę
a nawet jeśli się je ma
to i tak pomilczeć

bo cóż to znaczy umieć się zachować?
nie koniecznie mówić, a wręcz wylewać wszystko z siebie
wszelkie emocje myśli jak ptaki
tak jakbyśmy pomieszali znaczenie słów
'szczerość' i 'prawdomówność'
czy naprawdę chcesz wiedzieć wszystko co myślę?

piątek, 2 kwietnia 2010

swoje miejsce

znajdź swoje miejsce w Kościele
takie które sam wybierzesz
w którym Ci wygodnie
w którym dobrze się czujesz sam ze sobą

niech to będzie takie Twoje zadanie na te Święta
znajdź księdza który kazania mówi w sposób
nie obrażający Twojego wewnętrznego poczucia
przyzwoitości
prawdy
i smaku

i uwierz że Ty taki jaki jesteś
i gdzie jesteś
jesteś temu Kościołowi bardzo potrzebny
a każde Twoje 'nie rozumiem' go ubogaca

nie pozwól też się zniechęcić,
przegnać z dobrze dobranego kąta
bądź odpowiedzialny
za to gdzie stoisz i po co

tylko proszę nie zrozum mnie źle
nie chodzi o to, żeby zamienić Kościół w piaskownicę
gdzie wzajemnie będziemy obrzucać się piaskiem
raczej o to, by się wzajemnie od siebie uczyć

ps. dla Wszystkich co nie do końca w klimacie
ten post też dla Was
zamieńcie proszę 'Kościół' na wspólnotę, grupę przyjaciół, pracę
generalnie takie miejsce, gdzie jednomyślność
wydawać by się mogła jak najbardziej pożądana....