poniedziałek, 6 kwietnia 2009

o tęsknocie

a czasem
w spokojną cichą noc
gdy nie ma Cię obok
dopada tęsknota
i nawet tak jakoś mniej wstyd

dotykać Twej fotografii
szeptać czułe słowa bez sensu
bo i tak przecież nie usłyszysz
przywoływać uśmiech zaplątany w kącikach oczu
i marzyć
o tym co by mogło być...

czwartek, 12 lutego 2009

postanowienie nr 346

postanowienie nr 346:
nie spóźniać się na pociągi
ileż by to ułatwiło!

dodam, iż nie spóźnienie się na pociąg oznacza:
a) jazdę tym pociągiem, którym chcieliśmy
b) kupno biletu w kasie po normalnej cenie [a nie u konduktora dwa razy drożej;-P]
c) nie wpychanie się do kasy bez kolejki 'bo mi pociąg ucieka'

;-P

poniedziałek, 9 lutego 2009

w sklepie

cierpliwość
winna być sprzedawana jak mąka, w kilowych workach
czy też może jak sól,
przemycana w małych drewnianych szkatułkach?

do kogo? do czego? do siebie?

"dzień dobry,
poproszę kilo cierpliwości do bliźnich
do kolejek w sklepie
nudnych kazań
zadymionych knajp
histerycznych opowieści,

a i proszę dołączyć
dwie szczypty cierpliwości
do samej siebie
na powolne poranki
ból głowy
irracjonalną chandrę
i ogólne znużenie,
nie więcej,
bo się jeszcze przyzwyczaję"

sobota, 7 lutego 2009

heh

człek jest istotą społeczną
na dobre i na złe

na szczęście z egoizmu
ale później się przyzwyczaja
a nawet
co gorsza
uzależnia

wtorek, 16 grudnia 2008

sobota, 13 grudnia 2008

gdy ciało staje się wrogiem?

co jest najgorsze, gdy chorujemy?
nagła i niespodziewana bezradność,
zależność od innych,
po prostu ludzka słabość?

a może zupełnie z innej strony
jesteśmy zaskoczeni i rzuceni na kolana
naszą małostkowością
zrzędliwością
czy wręcz wrednością?

niezależnie od tego gdzie, kiedy i w jakich okolicznościach
pozwól sobie na słabość, ale
o ile to tylko możliwe,
w cztery oczy
poużalaj się nad sobą przed lustrem
pozwierzaj misiowi,
potłucz trochę szkła
poliż własne rany
wycisz
policz do stu, albo do tysiąca, o ile trzeba
zjedz, prześpij, idź na spacer,
albo po prostu pokimaj przed szklanym ekranem

ale nie rób z tego wielkiej drrrrramy

ucałowania
z przed lustra

środa, 1 października 2008

hak hedonistyczny

czasem tak się zastanawiam
a gdyby wszystkie bariery przyzwoitości puściły
zawieszona na haku codziennych maleńkich przyjemności
przeżywałabym dnie
w bezustannej
choć niezbyt wartościowej nirwanie
?

czy gdyby porzucić plany
grafiki
obietnice
założenia
zasady
zostałoby cośkolwiek
kuszące na tyle
aby z tego haka zejść

czy też dyndałabym sobie wesoło?